Mruczek – kupka nieszczęścia

Edit: 07.01.2019

No… że szukamy domku dla mnie to już wiecie…
Ale… może ktoś chciałby mi kupić jedzonko albo żwirek?
Rosnę, nabieram sił i muszę duuużo jeść…
Jeśli ktoś chciałby mnie wspomóc, niech się odezwie na priv, ciocie powiedzą co i jak

🙂
Mruczę dla Was

Edit: 06.01.2019

To znowu ja – Mruczuś…
Teraz już nie jestem „kupką nieszczęścia”…
Dzięki cioci Elizie dostałem szansę… Szansę na życie… I mam zamiar z niej skorzystać…
Zobaczcie… mój ogonek już się zagoił….
no fakt… jednego oczka nie mam a na drugie widzę troszkę… ale to mi wystarczy… super umiem się bawić i doskonale wiem, gdzie co jest i gdzie mogę wskoczyć…
Teraz potrzebuję domku… Ciocia mówi, że mnie kocha, ale takiego słodziaka jak ja nie może zatrzymać… i że znajdziecie mi suuuper domek…
To szukamy

Edit: 23.12.2018

Moi Drodzy, Mruczek już po operacji… Jeszcze nieco osłabiony, ale… będzie dobrze

Edit: 20.12.2018

Moi Drodzy, kolejny zabieg umówiony na jutro dotyczy Mruczka…
Kotek będzie miał usuwane oczko i ogonek, który prawdopodobnie został uszkodzony przez auto, które połamało mu łapkę i miednicę…
Łapka i miednica jak widzicie już są ok, ale ogonek jest martwy… Stąd decyzja o usunięciu…
W tym wypadku również prosimy was o pomoc… wiem, że idą święta, ale… trzeba im pomóc… Mamy dla Mruczka zebrane 200 zł, zaś operacja będzie kosztowała ponad 400 zł.

Edit:27.11.2018

Hej wszystkim
Pamiętacie mnie?? To ja – Kupka Nieszczęścia zwana Mruczkiem…
Zobaczcie jak już wydobrzałem… co prawda jeszcze kuleję na łapeczkę, ale moje mięśnie muszą się zregenerować, cokolwiek to znaczy…
Z oczkami też już lepiej, pewnie czasem będzie mi się zdarzało, że będą łzawić i może trzeba będzie je czasem zakrapiać, ale są i tak super…
Ciocia mówi, że szukamy już mamusi dla mnie…
Jest gdzieś tutaj moja Mamusia??
Domku mój… jesteś tu gdzieś?

Edit:15.11.2018

Cześć, to ja… Kupka nieszczęścia nazywana Mruczkiem, bo mruczę jak tylko się mnie dotknie…
Chociaż w tym moim nieszczęściu mam też ogromne szczęście… Tak, tak… Patrzycie sobie na mnie i myślicie co on miauczy…
A było to tak….
Leżałem sobie cały chory i nieszczęśliwy i połamany i obolały i zmarznięty na środku drogi nie licząc już na nic… czekając aż odejdę za TM…
Aż tu nagle zatrzymało się auto i Dobra Dusza zabrała mnie ze sobą… Poszła ze mną do kociego doktora a ten stwierdził, że mój stan był fatalny, byłem odwodniony, wyziębiony, miałem pęknięta miednica, złamaną łapkę, koci katar… Sami widzicie… siła złego jak na takiego małego kota jak ja…
Aaaa… zapomniałem napisać, że jestem chłopczykiem i mam 2,5 miesiąca…
Biorę antybiotyki, mam zakraplane oczka… co prawda nie wiadomo czy będę widział ale wszyscy mają taką nadzieję, ja też…Siedzę w klateczce, bo nie mogę się zbyt dużo ruszać… wiecie moja miednica i łapka…
Dzisiaj dostałem zastrzyk antybiotyk i drugą porcję na jutro, a także saszetkę przeciwbakteryjna do pokarmu…
To wszystko dużo kosztuje… pomożecie mnie wyleczyć? Obiecuję, że będę grzecznym kotkiem, dużo mruczę za wszystko dobre co jest dla mnie robione…
A Dobra Dusza powiedziała, że jak będę zdrowy to znajdzie mi Moich Ludzi… takich którzy będą mnie kochali i dadzą mi DOM..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *